Z Ewangelii wg. Św. Mateusza:

„Wtedy przyszli do Jezusa faryzeusze i uczeni w Piśmie z Jerozolimy z zapytaniem: «Dlaczego Twoi uczniowie postępują wbrew tradycji starszych? Bo nie myją sobie rąk przed jedzeniem» (…) Potem przywołał do siebie tłum i rzekł do niego: «Słuchajcie i rozumiejcie: Nie to, co wchodzi do ust, czyni człowieka nieczystym, ale co z ust wychodzi, to właśnie go czyni nieczystym». Wtedy przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: «Czy wiesz, że faryzeusze zgorszyli się, gdy usłyszeli to słowo?» On zaś odrzekl: «Każda roślina, której nie sadził Ojciec mój niebieski, będzie wyrwana. Zostawcie ich! To są ślepi przewodnicy ślepych. Jeśli zaś ślepy ślepego prowadzi, obaj w dół wpadną»”

(Mt 15,1-2.10-14).

Delegacja faryzeuszy i uczonych w Piśmie przyszła do Jezusa, narzekając, że Jego uczniowie zaniedbują zwyczaj rytualnego mycia rąk przed posiłkiem: „Dlaczego Twoi uczniowie postępują wbrew tradycji starszych? Bo nie myją sobie rąk przed jedzeniem” (Mt 15,2). Praktyka mycia rąk przed jedzeniem nie była ani bezpośrednio, ani pośrednio wymagana przez Prawo Mojżeszowe. Wewnątrz Tory (Pięcioksięgu) znajdujemy jedynie passus dotyczący kapłanów podejmujących swoją posługę: „Tak też powiedział Pan do Mojżesza: Uczynisz kadź z brązu, z podstawą również z brązu, do obmyć, i umieścisz ją między przybytkiem a ołtarzem, i nalejesz do niej wody. Aaron i jego synowie będą w niej obmywać ręce i nogi. Zanim wejdą do Namiotu Spotkania, muszą się obmyć w wodzie, aby nie pomarli. Tak samo, gdy się będą zbliżać do ołtarza, aby pełnić służbę i aby składać ofiarę spalaną dla Pana, muszą obmyć ręce i nogi, aby nie pomarli. I będzie to prawo zawsze obowiązywać Aarona i jego potomstwo po wszystkie czasy” (Wj 30,17-21). Zatem według Tory kapłani mieli obmywać ręce i nogi przed rozpoczęciem służby świątynnej. Faryzeusze, w ramach rozwijania żydowskiej pobożności, rozciągnęli przepis zachowywania rytualnej czystości poprzez obmycie także na pozostałych Izraelitów, nauczając, by obmywać ręce. W ten sposób konkretny przepis Prawa, rozwinięty czy nawet zdefiniowany na nowo, stał się częścią dodatkowego zbioru praw religijnych, który nazywany był przez faryzeuszy „tradycją starszych”. Zarówno sami faryzeusze, jak i wielu Izraelitów, uważali, że owa tradycja jest wyrazem pogłębionej, doskonalszej pobożności.

Odpowiadając na zarzuty przybyszów z Jerozolimy (fragment ten został opuszczony przez dzisiejszą liturgię słowa), Jezus sam zadaje pytanie: „Dlaczego i wy przekraczacie przykazanie Boże z powodu waszej tradycji?” (Mt 15,3). Problemem nie jest przekroczenie faryzejskiego kodeksu rytualnej czystości, ostatecznie ustanowionego przez człowieka, lecz nieprzestrzeganie Prawa, które pochodzi do Boga. Mimo bowiem zakładanego celu, jakim była pomoc w wypełnianiu Bożej woli, niektóre przepisy tradycji starszych przynosiły odwrotny skutek. Przykładem jest przytoczone przez Jezusa fa- ryzejskie rozumienie czwartego przykazania Dekalogu, które nakazywało cześć i troskę o rodziców: „Bóg przecież powiedział: Czcij ojca i matkę oraz: Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmierć poniesie” (15, 4; por. Wj 20,12). Słowa Dekalogu są konkretne i jasne: dzieci mają obowiązek czci, a więc także i troski wobec rodziców. Jednakże faryzeusze, powołując się na ustanawiane przez siebie prawo, uważali, że z obowiązku troski o potrzeby rodziców zwolnieni są ci, którzy wcześniej złożyli dar na rzecz świątyni: „Wy zaś mówicie: Kto by oświadczył ojcu lub matce: Darem złożonym w ofierze jest to, co miało być ode mnie wsparciem dla ciebie, ten nie potrzebuje czcić swego ojca ani matki. I tak ze względu na waszą tradycję znieśliście przykazanie Boże” (Mt 15,5-6). Komentując tego typu nauczanie Jezus ostro krytykuje faryzeuszy, cytując proroka Izajasza: „Obłudnicy, dobrze powiedział o was prorok Izajasz: Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. Ale czci Mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi»” (Mt 15,7-9; por. Iz 29,13). W słowach tych zawarte jest podwójne oskarżenie. Po pierwsze, niewłaściwa jest rozbieżność pomiędzy zewnętrznymi i wewnętrznymi aktami religijnymi; fałszywa jest religijność polegająca na uwielbianiu Boga ustami, bez jednoczesnego oddania mu własnego serca. Po drugie, nie można przedkładać ludzkich przykazań ponad prawo objawione przez Boga. Niestety ten typ religijności prezentowali faryzeusze i uczeni w Piśmie.

Zwracając się do obecnego tłumu (druga część dzisiejszej Ewangelii), Jezus rzuca wyzwanie jednemu z filarów ówczesnego żydowskiego postrzegania świata. Odnosi się do silnego przekonania, że jedzenie może być potencjalnym naruszeniem rytualnej czystości: „Słuchajcie i rozumiejcie: Nie to, co wchodzi do ust, czyni człowieka nieczystym, ale co z ust wychodzi, to właśnie go czyni nieczystym” (Mt 15,11). W Ewangelii Marka Pan wyraża się w bardziej dosadny sposób: „Nie rozumiecie, że nic z tego, co z zewnątrz wchodzi w człowieka, nie może uczynić go nieczystym; bo nie wchodzi do jego serca, lecz do żołądka, i zostaje wydalone na zewnątrz” (Mk 7,18-19). Innymi słowy, prawdziwa nieczystość zaczyna się w sercu człowieka, gdzie podejmowane są decyzje, i dobre i złe.

Uczniowie podchodzą do Pana i pytają: „Czy wiesz, że faryzeusze zgorszyli się, gdy usłyszeli to słowo?” (Mt 15,12). Rzeczywiście, Jezusowa krytyka i radykalne nauczanie o nieczystości mogło ich dotknąć. Jednak mimo to, nie zmieniają swojego stanowiska. Dlatego Jezus odpowiada uczniom: „Każda roślina, której nie sadził Ojciec mój niebieski, będzie wyrwana” (15,13). Faryzeusze, podobnie jak chwasty na polu rolnika, są przeznaczeni do wyrwania. Nie zostali bowiem zasadzeni przez Boga, to znaczy ich nauka nie pochodzi od Niego, a ich roszczenie do duchowego przewodzenia Żydom jest rodzajem uzurpatorstwa. Wcześniej w Ewangelii Mateusza Jezus opowiada przypowieść o chwaście zasadzonym na polu pszenicy przez nieprzyjaciela (13,24-30). Dowiadujemy się z niej, że Bóg pozwala, by pszenica i chwast rosły obok siebie aż do dnia sądu, kiedy to pszenica zostanie zwieziona do spichlerza, chwast zaś zostanie spalony. Na koniec dzisiejszej Ewangelii Jezus przestrzega również, by nie iść za nauką faryzeuszy: „To są ślepi przewodnicy ślepych. Jeśli zaś ślepy ślepego prowadzi, obaj w dół wpadną” (15,14).

Dzisiejsza Ewangelia skłania nas do zrewidowania naszego spojrzenia na obowiązki wynikające z naszej wiary. Pewnym i fundamentalnym punktem odniesienia dla naszych chrześcijańskich powinności jest Pismo Święte i Tradycja apostolska przekazywana przez nauczanie Kościoła. Owe dwa źródła Bożego objawienia wzajemnie się uzupełniają. Czasami jednak pojawiają się w naszym życiu „duchowi przewodnicy”, którzy uzurpują sobie prawo do określania na nowo chrześcijańskiej drogi, podobnie jak czynili to w czasach Jezusa faryzeusze czy uczeni w Piśmie. Dobrze jest wtedy pamiętać, że Pismo Święte i Tradycja Kościoła są dla nas pierwszym punktem odniesienia i na nich przede wszystkim powinniśmy się oprzeć. Wszystko, co jest z nimi niezgodne jest chwastem zasianym przez nieprzyjaciela.

warto postawić sobie kilka pytań:

  • Czy czytam i rozważam Pismo Święte?
  • Czy interesuje się nauczaniem papieży i biskupów?
  • Czy sprawdzam źródła wiedzy religijnej (czasopisma, książki, strony internetowe), zanim zacznę według nich kształtować moje chrześcijańskie życie?
(Oglądana: 7, w tym oglądana dzisiaj: 1)
ks. Rafał Pietruczuk